sobota, 8 czerwca 2013

być jak wagabunda



Kiedy tak myślę sobie o tych bogaczach, tak na fali tych zarobków Lewandowskiego, to mimo wszystko trochę im zazdroszczę. Czemu mimo wszystko?. Bo wiem , że na szczęście wciąż są na świecie rzeczy, których  nie można kupić. Np. zdrowie ale też i samo szczęście. Może i przebija wciąż przeze mnie idealizm bo chcę wierzyć iż moje życie nie jest uzależnione od kasy ale wciąż słyszy się że ktoś znany umiera z powodu raka czy ginie w wypadku. Mimo tych wszystkich bogactw. Dlatego mimo wszystko. A czemu zazdroszczę? Pytanie raczej retoryczne, prawda. Nie dlatego, że mają wielkie domy a w nich arrasy na ścianach,  15 samochodów i ciuchy za dziesiątki tysięcy.  Ale głównie dlatego, iż stać ich na podróżowanie po całym świecie. Gdybym miał tak ogromne ilości kasy to byłby ze mnie niezły wagabunda bo chciałbym zwiedzić wszystkie zakątki ziemi. Ciekawe czy starczyłoby mi życia. Ponieważ lubię nocne klimaty,  gwiazdy , księżyc i w ogóle różne kolory rozbłyskające w ciemności to pierwsze co chciałbym zobaczyć to byłaby Zorza Polarna. To coś niesamowitego iż natura potrafi tworzyć takie piękne obrazy. Przypomniało mi się jak ostatnio po wielu latach przerwy widziałem piękne tęcze. Dwie na raz. Jedna bardzo wyraźna, widoczna prawie w całości. Druga stanowiąca jakby taki cień tej pierwszej, nieco węższa i bledsza. Coś pięknego. Widziałem to przez szybę samochodu i bardzo się cieszyłem iż to nie ja byłem wtedy kierowcą, a rzadko się tak zdarza. Uwielbiam niebo i zjawiska zachodzące gdzieś tam w przestrzeni. Może dało by się za te ciężkie pieniądze polecieć w kosmos. Zobaczyć jak wygląda stamtąd nasza planeta, wkoło miliony gwiazd tworzących gwiazdozbiór, i sprawdzić czy droga mleczna ma coś wspólnego z mlekiem. Jeśli nie da rady wylecieć w kosmos to może chociaż wykupić jakąś sesję w obserwatorium by przez największy teleskop zbliżyć się do tych gwiazd. Jeśli chodzi o bardziej przyziemne tereny to chciałbym polecieć do stanów i zwiedzić Nowy Jork, zobaczyć i wyjść na Statułę Wolności, potem oczywiście Waszyngton i na pewno wielki kanion. Z wielkich pomników przeszłości chciałbym zobaczyć piramidy, o których w dzieciństwie czytałem w książkach Danikena ( czy jakoś tak ). Może to uda się zrealizować przy okazji jakiś wakacji. Tak samo Maroko. Kolega był, pokazywał zdjęcia i chętnie bym się udał w jego ślady. Oj mógłbym w sumie tak jeszcze wymieniać i wymieniać, przecież jeszcze Anglia z Tower of London, Francja z wieżą Eiffla i wiele innych. Niestety większość wiąże się z większymi wydatkami. Chyba, że znacie jakieś takie magiczne miejsca do okazyjnego odwiedzenia. Dajcie znać na http://thesite.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz