Kiedy tak myślę sobie o tych bogaczach, tak na fali tych
zarobków Lewandowskiego, to mimo wszystko trochę im zazdroszczę. Czemu mimo
wszystko?. Bo wiem , że na szczęście wciąż są na świecie rzeczy, których nie można kupić. Np. zdrowie ale też i samo
szczęście. Może i przebija wciąż przeze mnie idealizm bo chcę wierzyć iż
moje życie nie jest uzależnione od kasy ale wciąż słyszy się że ktoś znany
umiera z powodu raka czy ginie w wypadku. Mimo tych wszystkich bogactw. Dlatego
mimo wszystko. A czemu zazdroszczę? Pytanie raczej retoryczne, prawda. Nie
dlatego, że mają wielkie domy a w nich arrasy na ścianach, 15 samochodów i ciuchy za dziesiątki tysięcy. Ale głównie dlatego, iż stać ich na
podróżowanie po całym świecie. Gdybym miał tak ogromne ilości kasy to byłby ze
mnie niezły wagabunda bo
chciałbym zwiedzić wszystkie zakątki ziemi. Ciekawe czy starczyłoby mi życia.
Ponieważ lubię nocne klimaty, gwiazdy , księżyc i w ogóle
różne kolory rozbłyskające w ciemności to pierwsze co chciałbym zobaczyć to
byłaby Zorza Polarna.
To coś niesamowitego iż natura potrafi tworzyć takie piękne obrazy.
Przypomniało mi się jak ostatnio po wielu latach przerwy widziałem piękne
tęcze. Dwie na raz. Jedna bardzo wyraźna, widoczna prawie w całości. Druga
stanowiąca jakby taki cień tej pierwszej, nieco węższa i bledsza. Coś pięknego.
Widziałem to przez szybę samochodu i bardzo się cieszyłem iż to nie ja byłem
wtedy kierowcą, a rzadko się tak zdarza. Uwielbiam niebo i zjawiska zachodzące
gdzieś tam w przestrzeni. Może dało by się za te ciężkie pieniądze polecieć w
kosmos. Zobaczyć jak wygląda stamtąd nasza planeta, wkoło miliony gwiazd
tworzących gwiazdozbiór,
i sprawdzić czy droga
mleczna ma coś wspólnego z mlekiem. Jeśli nie da rady wylecieć w kosmos to
może chociaż wykupić jakąś sesję w obserwatorium by przez największy teleskop zbliżyć się do
tych gwiazd. Jeśli chodzi o bardziej przyziemne tereny to chciałbym polecieć do
stanów i zwiedzić Nowy Jork, zobaczyć i wyjść na Statułę Wolności,
potem oczywiście Waszyngton
i na pewno wielki kanion. Z wielkich pomników przeszłości chciałbym zobaczyć piramidy, o których w
dzieciństwie czytałem w książkach Danikena ( czy jakoś tak ). Może to uda się
zrealizować przy okazji jakiś wakacji. Tak samo Maroko. Kolega był, pokazywał
zdjęcia i chętnie bym się udał w jego ślady. Oj mógłbym w sumie tak jeszcze
wymieniać i wymieniać, przecież jeszcze Anglia z Tower
of London, Francja z wieżą Eiffla i wiele innych. Niestety większość wiąże się
z większymi wydatkami. Chyba, że znacie jakieś takie magiczne miejsca do
okazyjnego odwiedzenia. Dajcie znać na http://thesite.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz